﻿<title_newspaper="Przekrój"> 
<title_article="Demokratyczny Savoir Vivre w odcinkach">
<author_1="Jan Kamyczek">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="11">
<date="1953-11-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Maria W. we Wrocławiu. "Staram się wychowywać córeczkę zgodnie z wytycznymi DSV. Uczę dziecko, by do babek i ciotek mówiło "dzień dobry" czy „do widzenia", co je silnie oburza. Twierdzą, że słowami "rączki cału-je" (popartymi rzecz jasna czynem) dziecko okazuje starszym szacunek. Ponieważ nie chcę ustąpić, mnie i niewinnemu dziecięciu grozi niełaska ze strony rodziny..." — Formy życia postępowe zawsze są potępiane przez ludzi "dawniejszych przekonań", ale to nie powód do kapitulacji. Rodzina przekona się, gdy spostrzeże, że dziewczynka jest naprawdę grzeczna, usłużna, szanująca starszych i serdeczna dla cioć, chociaż nie uprawia przy tym cmoknonsensu. Łączymy pozdrowienia dla Mamy i Córeczki.
Pracownicy Instytutu w Łodzi. "Kierownik działu zwraca się czasem do swych pracowników (także inżyniero-wie) tylko po nazwisku, bez żadnego "panie" czy "kolego". A więc, przywołując kogoś z nas z sąsiedniego po-koju, wali po prostu w szybę ścianki działowej, krzycząc (na przykład): Kowalski! Czy to zgodne z DSV?" — Musimy stwierdzić, że kierownik naszego zespołu redakcyjnego postępuje identycznie. Ale nie obrażamy się, bo u nas te bezceremonialne okrzyki są jednym z objawów przyjaznego stosunku, jaki łączy kierownictwo z zespołem. A u Was?
IV rok farmacji w Poznaniu. "Wkrótce wyłonimy komitet absolutoryjny, który m.in. opracuje projekt tableau. Nie wiemy, którego z trzech kolejnych, w czasie naszych studiów, dziekanów wydziału, umieścić nahonorowym miejscu?" — Najlepiej wszystkich trzech. Ale uwaga! Wśród honorowych miejsc na fotografie najhonorowsze, w środku, tam byśmy umieścili dziekana obecnego.
Maryla i Hanka w W-wie. "We dwie zajmujemy pokój służbowy. W drugim pokoju mieszka kolega z żoną. Kuchnia, łazienka i przedpokój są wspólne. Kolega proponuje, by przez dwa tygodnie sprzątanie ich należało do nas, w trzecim tygodniu do jego żony, i tak dalej. To wydaje nam się niesłuszne..." — Ponieważ jest Was po dwie osoby, na każdą "partię" wypada równa ilość sprzątania. Nie wiemy, dlaczego kolega tylko na kobiety rozłożył tę kwestię, sam uważając się za eterycznego ducha, który ani w łazience nie chlapie, ani podłogi nie błoci. Trzeba mu wytłumaczyć, że się myli.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
